MKO :: Pamięć o wczoraj, odpowiedzialność za jutro

Stauffenbergstraße 13/14
10785 Berlin
Niemcy

Telefon: ++ 49 (030) 26 39 26 81
Telefax: ++ 49 (030) 26 39 26 83

URI: http://www.auschwitz.info/

Serwis nawigacyjny:
 
Nawigacja językowa:
 
Nawigacja językowa:
 
 
 
 
Sea-Lavender Cover

 

Eva Fahidi i budapesztańska Company „The Symptoms” w Berlinie

Tańczę moją traumę

Eva Fahidi, Emese Cuhorka
Eva Fahidi, Emese Cuhorka 

Kwadratowa, czarno osłonięta scena. Tylko pierwszy rząd publiczności na wysokości oczu, pozostali siedzą jak w amfiteatrze. Po bokach reflektory. Dwie kobiety wychodzą spoza jednej z czarnych zasłon. Młodsza jest lekko po trzydziestce. Nazywa się Emese Cuhorka. Białe krótkie spodenki, biały podkoszulek. Nagie nogi, bose stopy, bez biżuterii, bez makijażu. Delikatne rysy twarzy, jasnorude loki. Kobieta obok niej jest mniejsza. Białe włosy, biała koszulka z długimi rękawami, białe legginsy, bose stopy. Jest starsza. Prawie trzy razy starsza. Ma 90 lat. Nazywa sią Eva Fahidi, pochodzi z Węgier i przeżyła obóz zagłady Auschwitz. Obie kobiety podchodzą do publiczności, zatrzymują się obok siebie, uśmiechają się.

Tak zaczyna się prawie dwugodzinny performance budapesztańskiej grupy tanecznej „The Symptoms”. Eva Fahidi jest członkinią tej grupy. „Sea-Lavender albo euforia bytu” to tytuł sztuki, którą obie kobiety przedstawiły już w Budapeszcie, a kilka dni przed 71. rocznicą wyzwolenia Auschwitz także w Berlinie, w TAK Theater im Aufbauhaus, w dzielnicy Kreuzberg. Tylko kilka metrów dzieli scenę tego teatru od miejsca, w którym kiedyś stała synagoga Stowarzyszenia „Ahawas Reim” (Miłość Bliźniego). W tym miejscu miasta nie pozostał kamień na kamieniu. Historię synagogi przypomina pamiątkowa tablica. Przynajmniej tyle.

Czy dziewięćdziesięcioletnia kobieta, która ocalała z Holokaustu, może się wcielić we współczesną młodą kobietę? To myśl, która absorbuje Evę Fahidi i tancerkę Emse Cuhorkę, myśl, którą przepełniony jest ich duet taneczny. Obie kobiety rozmawiają ze sobą podczas wykonywania ruchów na scenie. Stawiają sobie pytania, dają odpowiedzi. Przynależą do siebie i przez prawie dwie godziny poruszają się w swoim kierunku z przenikającą do szpiku kości intencją, tak naturalnie, jakby pochodziły z tej samej rodziny. Jak gdyby od zawsze należały do siebie. Eva Fahidi pokonuje trudy tego przedstawienia. Jej występ wywołuje u publiczności silne bicie serca. „Chcę się pokazać, z moją traumą, z moim cierpieniem. 

A przecież jestem szczęśliwym człowiekiem. Cieszę się życiem, robię to, ponieważ tego chcę.”- mówi.

To przesłanie tego wieczoru.

 

Linki do Eva Fahidi